

Wybrałam niebieskie resztki, dołożyłam pasek czerwonego i jakiś czas temu uszyłam "przodzik" poduszki. Poleżał sobie troszeczkę i dopiero dziś usiadłam do maszyny.Poduszka ta pasuje do granatowego tapczanu.
Już zaczęłam szyć kolejną, ale w sobotę wyjazd na 2 dni, a tu dom , ogród....Dzięki temu,że zaglądam na Wasze blogi i widzę tyle cudowności, mobilizuje mnie to, do zrobienia chociaż małego "coś".
Dziękuję za odwiedziny i przesyłam całuski.
No proszę, jaki świetny sposób na wykorzystanie resztek:) Brawo!
OdpowiedzUsuńŚwietna podusia.
OdpowiedzUsuńJak na resztki, to ekstra to wygląda!
OdpowiedzUsuńBaaaardzo fajna podusia. Podziwiam Cię jak Ty się z tym wszystkim wyrabiasz.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam bardzo serdecznie.
Juta,ja nie włączam telewizora, wiadomości czytam w komp.,filmy, które chcę zobaczyć oglądam na DVD. Czytam wieczorami, lub bardzo wcześnie, wtedy też "odrabiam lekcje" z angielskiego.Wyszywam w tzw. międzyczasie, jak to mówią w kołderkowie. Ogrodem zajmuje się mój mąż, ja tak aby, aby.W domu wiele rzeczy mogłoby być zrobione, ale nie jest, bo uważam je za nieistotne.Nie mamy jeszcze wnuków,więc robimy co chcemy.A, ty jak żyjesz? Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńWandziu poducha jest śliczna. Uwielbiam takie połączenia kolorów. Dziękuję za odwiedziny i miłe komentarze.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Poducha cudowna i ma świetne połączenie kolorów. Rozszalałaś się z szyciem na całego:-) BRAWO!!!!
OdpowiedzUsuń